Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty

23.01.2015

M... muffiny kakaowe z waniliowym budyniem!

Zawsze marzyłam o pięknie wyrośniętych babeczkach. I co prawda rosły sobie, ale nigdy nie pękały an samej górze. Aż do dziś! Nie wiem, czy to przez mój humor czy pogodę (?!), ale jeszcze nigdy nie były tak piękne jak dzisiaj!
Do ozdabiania muffinów użyłam prezentu Gwiazdkowego od mojej koleżanki :)





Sam przepis bajecznie prosty i zdecydowanie najlepszy jaki dotąd użyłam :) Mozna konfigurować dodatki, ale ja uwielbiam połączenie wanilii i kakao! 



Składniki (wyszło mi 8 dużych i 6 małych muffinek):

Suche składniki:
2 szklanki mąki
3 czubate łyżki kakao
1/2 szklanki cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Mokre składniki:
1 jajko
1/3 szklanki oleju/oliwy z oliwek
1/2 szklanka mleka

1 opakowanie budyniu waniliowego


Przygotowanie:
  1.  Nagrzewamy piekarnik do 180'C.
  2. W jednej misce łączymy suche składniki.
  3. Jajko, mleko i olej łączymy w innej misce i dodajemy je do suchych składników.
  4. Ciasto przekładamy do papilotek i pieczemy ok. 14-15 minut. (te mniejsze potrzebowały zaledwie 6 minut ;))
  5. Wyciągamy z piekarnika i czekamy, aż ostygną.
  6. Budyń gotujemy wg wskazówek na opakowaniu. Do mojego dodałam dodatkowo 1 łyżeczkę cukru waniliowego (można również ekstrakt).
  7. W babeczkach robimy otwory i umieszczamy ostudzony budyń.

Voilà! Potrzeba czegoś więcej? :)









21.01.2015

B... (fit) brownie z czerwonej fasoli!

Rzadko jadam słodycze, ale jak każdy mam czasem chwile słabości. Nie lubię jadać ciast "na mieście". Patrzę wtedy na talerz i zastanawiam się, co się tam znajduje, a czego jednak wolałabym uniknąć. Postanowiłam więc upiec coś w domu. Nieczęsto zdarza mi się pieczenie, ale jak już się za to zabiorę, to szaleję. Dziś mam zamiar oszukać Naczelnego i przyrządzić jego ulubione ciasto brownie w zdrowszej wersji z... czerwonej fasoli! Ha! Plan idealny! Już raz nabrał się na ciasto marchewkowe, ciekawe co tym razem powie? ;)

Ciasto dosłownie ekspresowe, nie potrzebujemy pięciu misek, garnków czy kąpieli wodnych. A do tego jeszcze jeden plus, kuchnia pozostała czyściutka, w nienaruszonym stanie! No, oprócz mojej twarzy, na której znalazła się zblendowana fasola ;p zapraszam!

Składniki:
1 puszka czerwonej fasoli
2 jajka
1 duży dojrzały banan
1/3 tabliczki czekolady (u mnie 70%)
2 łyżki kakao
3 i 1/2 łyżki miodu
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki migdałów*
1 łyżka oliwy
1,5 łyżeczki cukru waniliowego
szczypta soli

*zamiast migdałów mogą być również orzechy włoskie
** jeśli ktoś lubi, warto też dodać kilka daktyli jak rodzynki czy suszona śliwka


Przygotowanie:
  1. Nagrzewamy piekarnik do 180'C.
  2. Fasolę odsączamy i płuczemy w zimnej wodzie.
  3. Do miski przekładamy wszystkie składniki oprócz czekolady i migdałów.
  4. Blendujemy wszystko bardzo dokładnie na jednolitą masę.
  5. Migdały i czekoladę siekamy, dodajemy do masy, mieszamy.
  6. Przelewamy do formy wyłożonej papierem. (ja użyłam okrągłej formy do tarty, ale jeśli chcemy wyższe ciasto, można użyć tzw. "keksówki").
  7. Pieczemy w 180'C przez ok. 35-40 minut. Metoda patyczka tutaj za dużo nie da. Ciasto ma być dość wilgotne w środku. Ja sugeruję się brzegami: jeśli odchodzą od formy - wyciągamy je.

Zero mąki, zero niechcianych rzeczy i wyrzutów sumienia. Warto je schłodzić przed podaniem, a nie będzie takie wilgotne. Żyć nie umierać! :)






6.01.2015

Galette des Rois.. czyli Ciasto Trzech Króli.

6 stycznia czyli Święto Trzech Króli i dzień w którym stałam się królową... 
W naszym kraju wszyscy się cieszą, bo jest to dzień wolny od pracy. We Francji ludzie nie są zwolnieni ze swoich obowiązków, ale umilają sobie ten czas słodkim przysmakiem. Tradycją jest kupowanie (bądź pieczenie) ciasta Trzech Króli. Można je znaleźć tydzień wcześniej w każdym sklepie, bądź zakupić w prawdziwej piekarni. Wypiek ten wykonuje się zazwyczaj z ciasta francuskiego (pâte feuilletée) i występuje w dwóch smakach: maślano-migdałowym i jabłkowym. Kiedyś w każdym cieście znajdowało się podobno ziarno bobu, a osoba, która je znalazła, nazywana została królem. W dzisiejszych czasach są to porcelanowe figurki, które czasem przypominają postać Jezusa, a czasem są zależne od kreatywności i pomysłu samego piekarza. Nie ukrywam, że jest to chyba największa atrakcja (a dzieckiem już nie jestem ;p). Po głównym posiłku wszyscy wybierają swój kawałek i ostrożnie gryzą z nadzieją na znalezienie małego ludzika (bądź zwierzaka). Ach ta adrenalina!
Naprawdę podoba mi się ta tradycja i w zeszłym roku, gdy niestety nic nie znalazłam obiecałam sobie, że w 2015 będzie inaczej. Pobiegłam dziś do piekarni, jednak szybko się poddałam, ponieważ proponowane ciasta były ogromne i z łatwością starczyłyby dla 8 osób. Mimo, iż mam w domu pewnego łasucha wiedziałam, że będzie to zdecydowanie za dużo. Zrezygnowana zajrzałam jeszcze do kilku piekarni, aż w końcu, pod pretekstem kupienia kilku artykułów spożywczych w supermarkecie, znalazłam Go! Idealny, piękny, do podzielenia na 4 całkiem spore porcje. Super! Jak wiele (niestety) różnych w dzisiejszych czasach rzeczy był trochę skomercjalizowany (motywem przewodnim był Disney i bajka o Pięknej i Bestii), ale nie odstraszyło mnie to i szybko pobiegłam do kasy z jabłkowym specjałem. 
Po wieczornej kolacji nadszedł czas krojenia i...

I tak oto w tym roku to JA zostałam Królową i z dumą noszę moją disnejowską koronę :D Mała rzecz, a cieszy! Już wiem, że zostanę małą kolekcjonerką tych figurek (może przebiję teściową, u której naliczyłam ich ponad 30!) i obiecałam sobie, że w 2016 sama upiekę ciasto Trzech Króli :)








19.12.2014

Pulchne, wyrośnięte pierniczki!

Przepisów na pierniki jest mnóstwo, dlatego tak trudno zdecydować się i zaufać nowym koncepcjom. W końcu chcemy, aby obdarowanym trzęsły się uszy i aby domowy produkt spełnił ich oczekiwania. Ja zaryzykowałam i... tu i teraz dziękuję Początkującej Pani Domu, której pierniki najpierw wizualnie, a potem smakowo skradły moje serducho. Ba, nie tylko moje! W sumie zrobiłam ich... 80 :D Oryginalny przepis znajdziecie tutaj. A ja oczywiście pobawiłam się i dodałam orzechy (co oczywiście nie jest obowiązkowe). To co, do dzieła!

Składniki:
3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka cukru cukru
1 łyżka cukru waniliowego
1/2 szklanki wrzącej wody
4 łyżki masła (w temp. pokojowej)
1 jajko ( w temp. pokojowej)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżki kakako
2 łyżki cynamonu
10 zmiażdżonych/pokrojonych na drobno orzechów laskowych

Przygotowanie:
  1. Wyciągamy jajko i masło z lodówki. Mają mieć temp. pokojową.
  2. W garnku, na średnim ogniu rozpuszczamy 1 łyżkę cukru. Autorka pierników obiecywała, że garnek to przeżyje, i tak też się stało :) Ściągamy z ognia, gdy cukier się rozpuści, a całość będzie miała brązowy kolor.Czekamy ok. 5 minut, aż syrop przestygnie.
  3. Garnek stawiamy ponownie na średni ogień, dolewamy wrzątek wody i łyżką mieszamy, aby całość się połączyła. 
  4. Gdy wszystko stanie się jednolitą masą, dodajemy pozostały cukier, cukier waniliowy oraz cynamon. Mieszamy na małym ogniu, aż wszystko się rozpuści. 
  5. Garnek z jednolitym syropem odstawiamy na bok, dodajemy 1,5 szklanki mąki, mieszamy i odstawiamy na ok. 10-15 minut, aż masa ostygnie.
  6. W tym czasie w misce łączymy pozostałą mąkę z cukrem waniliowym, sodą oraz kakao i dodajemy posiekane orzechy. Wszystko mieszamy łyżeczką.
  7. Masę z garnka przekładamy do innej miski, dodajemy rozbełtane jajko oraz pokrojone w kosteczkę masło. Wsypujemy do tego suche składniki (czyli mąkę z kakao, sodą i cukrem waniliowym). Wszystko mieszamy.
  8. Rozgrzewamy piekarnik do 200'C (mój mikrofalówko-opiekacz ma taką maksymalną temperaturę ;p), blachę wykładamy papierem do pieczenia, formujemy kuleczki (mnie poniosła czasem fantazja ;p) i pieczemy przez ok. 12-14 minut w temp. 200'C. Gdyby ciasto się kleiło, warto posypać sobie dłonie mąką.
  9. Gdy pięknie wyrośnięte pierniki wyrosną i będą gotowe, studzimy je, a następnie dekorujemy (czekoladą lub lukrem lub czym Wam podpowie wyobraźnia).
Naprawdę dziękuję za ten przepis, ponieważ pierniki niekonwencjonalne, nie są suche ani twarde, mają smakowity posmak i troszeczkę smakują jak nasze "Katarzynki". Pyszne!







16.12.2014

Czekoladowo-krówkowe babeczki!

Święta to okres pierników, marcepanów i innych słodyczy,  na które można sobie bezkarnie i bez wyrzutów sumienia pozwolić (wszystko oczywiście w granicach rozsądku :D). Dziś postanowiłam zrobić meeega czekoladowe i słodkie babeczki, które zostały pochłonięte w 2 dni!


Składniki (12 muffinów)
1 szklanka mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka kakao
szczypta soli
1 łyżka sody
2 jajka
2 łyżki miodu
2 łyżki mleka
1/3 szklanki cukru
1/2 szklanka oleju
1/2 tabliczki czekolady
2 cukierki "Krówki"

Przygotowanie:
  1. Nastawiamy piekarnik na 170'C.
  2. Mieszamy wszystkie suche składniki oprócz cukru. Ja zawsze przesiewam wszystko przez sitko, by uniknąć grudek. Dodajemy pokrojoną czekoladę i krówki i mieszamy składniki.
  3.  Jajka ucieramy z cukrem, mlekiem i miodem. Na koniec dodajemy olej.
  4. Mokre składniki dodajemy do suchych i mieszamy. Niezbyt długo, niezbyt dokładnie, na tyle, by stworzyły jednolitą masę.
  5. Przelewamy ciasto do foremek.
  6. Pieczemy przez ok. 20minut, ale jest to czas umowny. Zależy od waszej maszyny ;) ważne, by nie były przypalone, a patyczek był mokry.
Są strasznie słodkie, dlatego nie dodawałam żadnej polewy lub lukru. Uwielbiam kombinować z różnymi smakami i dodatkami, dlatego za każdym razem muffiny wychodzą inne. Smacznego! :)