Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatek. Pokaż wszystkie posty

19.11.2014

P... Pommes dauphine!

Zostało Wam dużo ziemniaków z poprzedniego obiadu i nie wiecie co z nimi zrobić? A może macie do wykarmienia kogoś, kto raczej nie przepada za tymi samymi daniami 2 dni z rzędu? :p Na pewno znacie tą elegancko brzmiącą nazwę Pomme dauphine. To wywodzący się z Francji pyszny dodatek do dań składający się w oryginale z purée ziemniaczanego oraz ciasta parzonego. Mieszanina ta zostaje uformowana w kulki, a następnie smażona na głębokim oleju. Nie trzeba jednak sztywno trzymać się przepisu i z mojego doświadczenia powiem Wam, że żadne "ciasto parzone" w naszych kuchniach potrzebne nie jest :)

Składniki:
4średnie ziemniaki
2 różyczki brokułów*
2 łyżki startego parmezanu
sól, pieprz, pietruszka
panierka: mąka, jajko, bułka tarta
3 szklanki oleju

Akurat gotowałam brokułową dla siebie i postanowiłam zrobić taki mały prezent Naczelnemu ;) ale można dodać dowolne dodatki (szynka, pieczarki itd.)



Przygotowanie:
  1. Ugotowane ziemniaki blendujemy z serem, brokułami oraz przyprawami (ich ilość zależy od Waszych upodobań).
  2. Rozbełtujemy jajko w misce, na 2 talerzach rozsypujemy mąkę oraz bułkę tartą.
  3. Rozgrzewamy olej. UWAGA! Nie rozgrzewajcie go do maksymalnej temperatury. Unikniecie wtedy pryskania, oparzenia, a także... "wybuchania"kulek. (Czytałam o takim przypadku, gdy mama z córeczką robiły kuleczki, które pod wpływem rozgrzane oleju, zaczęły eksplodować na całą kuchnię).
  4. Ręce moczymy w zimnej wodzie. Formujemy purée w kulki, obtaczamy w mące, jajku i bułce tartej oraz wrzucamy do rozgrzanego oleju. 
  5. Smażymy aż do złotego koloru. Czasem warto zamieszać (ja moje włożyłam do małego garnka i akurat trochę za bardzo zakumplowały się z dnem ;p)
  6. Gotowe kulki przekładamy na papier i odsączamy tłuszcz.
Gotowe! Uważajcie, bo są gorące ;) urozmaicajcie je różnymi dodatkami, podawajcie z rybą, kurczakiem, ketchupem czy majonezem. Pycha! :) 







17.11.2014

K... Kuskus

Ilekroć przygotowuję rybę czy inne mięso, zastanawiam się, co tym razem dodać do dania? Makaron? Ryż? A może ziemniaki czy frytki? No tak, ale ile można jeść takie rzeczy? ;) Wtedy z pomocą przychodzą wszelkiego rodzaju kasze, które w łatwy sposób potrafią urozmaicić każdy obiad. Jedną z nich jest kasza kuskus, przez niektórych uznawana za najzdrowszą z kasz, a dla innych jest pomocą w trakcie rozmaitych diet, ponieważ nie jest bardzo kaloryczna. Z tym ostatnim mogę się zgodzić pod warunkiem, że nie dodamy do niej żadnego ciężkiego sosu. Zresztą ta sama zasada dotyczy makaronów i ziemniaków. Wszystko z umiarem jest dobre :)

Do dzisiejszej ryby postanowiłam przygotować "sałatkę" kuskus z warzywami, która jako lekki dodatek idealnie wpasowała się w wieczorne klimaty.


Składniki:

1 kubek kaszy kuskus
2 szklanki gorącego bulionu
1 mała cebula
1 duża marchewka
1/2 cukini
1 sparzony, duży pomidor
1 łyżka oliwy
szczypta soli, pieprzu, 1 łyżka natki pietruszki, 1 łyżeczka cytryny

 Przygotowanie:
  1. Pomidora sparzamy w gorącej wodzie tak, aby skórka odeszła.
  2. Gotujemy bulion. Zalewamy nim kaszę (zostawiamy 1/2 szklanki), aż do jej przykrycia. Pamiętajcie, że kasza napęcznieje, więc użyjcie większego naczynia.
  3. Na oliwie z oliwek podsmażamy cebulę, marchewkę i cukinię. Po 5 minutach zalewamy je resztką bulionu. Gotujemy na małym ogniu.
  4. Pomidora obieramy ze skórki, usuwamy środek, kroimy w kostkę i dodajemy. 
  5. Gdy warzywa będą al dente, dodajemy kaszę.
  6. Mieszamy i dodajemy przyprawy wraz z cytryną. Można dodać odrobinę bulionu (w zależności od konsystencji, jaką chcecie uzyskać).

I gotowe! Kaszę można podawać na ciepło, jak i na zimno, a sprawdzi się jako doskonały, orientalny, inny i zaskakujący dodatek do dania :)

Smacznego!



29.10.2014

T... Tabbouleh

Tabbouleh (tabule) to odmiana libańskiej sałatki, dodatek do mięs lub samodzielne danie, które może być podawane na zimno i ciepło. Głównym składnikiem jest specjalna kasza bulgur, zastępowana często kaszą kuskus, której zamiennika nie akceptują ortodoksyjni kucharze. 
Nie dość, że to bomba witaminowa, to do tego aromatyczna, sycąca i dietetyczna!

To kolejny przepis, który został przeze mnie lekko zmodyfikowany. Mam nadzieję, że moje eksperymenty nikogo nie obrażą ;)

Składniki:

2 szklanki kaszy kuskus
3 szklanki wrzącego bulionu 
1/2 cebuli
1 pomidor (bez skórki)
1/3 cukinii
1 marchewka
1 łyżka oliwy z oliwek
2 łyżka cytryny
przyprawy: 1/2 łyżeczki pieprzu, kolendra, mięta, pietruszka,  chilli
*opcjonalnie: pokruszona feta, papryka, ogórek



Przygotowanie:
  1. Kaszę kuskus przekładamy do miski (pamiętajcie, że kasza podwoi swoją objętość!), zalewamy bulionem i odstawiamy na 10-15 minut. Miskę można przykryć folią aluminiową.
  2. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy pokrojone/poszatkowane warzywa. Nie mają być ani przypalone, ani rozgotowane, mają myć chrupiące :)
  3. Gdy kuskus napęcznieje, dodajemy do niego chrupiące warzywa i przyprawiamy. Mamy bulion, więc nie przesadzajmy z solą :) łyżeczka kolendry, mięty, pietruszki i chilli doda kaszy świetnego aromatu i smaku. Na koniec dodajemy łyżeczki cytryny, wszystko mieszamy.

Tabbouleh smakuje najlepiej po 1 godzinie chłodzenia w lodówce. Ja jednak nie miałam dziś czasu i podałam go w temperaturze pokojowej do orientalnych klopsów z warzywami, na które przepis już niedługo.

Smacznego! :)





28.10.2014

Z... Ziemniak!

Ziemniaki, pyry, kartofle, bulwy... jako typowa Wielkopolanka czuję się ambasadorką tych oto warzyw :) w moim domu gościły bardzo często, a babcia z mamą, które przygotowywały je na różne sposoby sprawiły, że jeszcze mi się nie znudziły :) 

Czy wiecie, że największym importerem ziemniaków jest... nie, nie Polska, ani kraj europejski, ale... Chiny? <taka mała ciekawostka> ;p

Gotowanie, zapiekane, smażone, purée, ich kaloryczność (która w początkowej fazie wbrew wszystkim legendom wcale nie jest wysoka!) zależy od późniejszej obróbki i sosów, z jakimi zostaną podane.

Ja wiem, jak wszyscy lubią pieczone ziemniaki. Nie muszą być jednak smażone na ooogroooomnej ilości niedobrego tłuszczu. Zapraszam Was na całkiem dietetyczne pyrki 2 przyprawach, które są idealne do wszelkich sałatek, ryb czy mięs. 



Składniki:

0,5kg ziemniaków
1 łyżka oliwy z oliwek
przyprawy: sól, pieprz, papryka, bazylia, oregano, czosnek
*opcjonalnie: cebula pokrojona w prążki, boczek i ser do posypania (ja z tej opcji zrezygnowałam))




Przygotowanie:

 1. Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie. Pamiętajcie jednak, aby były "al dente", ponieważ będą dochodziły potem w piekarniku.
2. Po ok. 15-20min. wyjmujemy ziemniaki, wylewamy gorącą i zalewamy je zimną wodą. Odstawiamy na chwilkę.
3. Na naczynie żaroodporne wylewamy dosłownie kropelke oliwy, rozsmarujemy papierem. 
4. Kroimy ziemniaki* (i cebulę z boczkiem, jeśli macie ochotę).
5. Posypujemy przyprawami i dodajemy resztę oliwy.
6. Wszystko ze sobą mieszamy, aby oliwę i przyprawy rozprowadzić sprawiedliwie i zapiekamy w temp. 200'C przez 20 min.
7. Wyjmujemy i podajemy.**

*kroimy w talarki, frytki, ćwiartki... jak Wasz żołądek sobie życzy ;)
** na 5 min. przed końcem pieczenia można posypać je serem.

Pyszne, zdrowe i nie trzeba się nimi zbyt długo zajmować :) a jeśli jego smak Wam nie wystarczy, możecie śmiało użyć ketchupy, majonezu, musztardy... ;)


Przepraszam za brudną formę :c